Postaw się !

Ryh

Tak, byliśmy dietetykami. W sumie – nie przestaliśmy nimi być. (Czasem żałuję, bo już nigdy nie pozbędę się wyrzutów sumienia podczas konsumpcji niektórych dobrodziejstw.) Próbowaliśmy odchudzać – najpierw siebie, potem innych. O tym, dlaczego porzuciliśmy ten zawód innym razem, ale – bez względu na wszystko – wiedza pozostała.

Pomyślałem, że – od czasu do czasu – podzielę się z Wami naszymi dawnymi notatkami i przemyśleniami (z czasów, gdy redagowaliśmy portal ‘chudnij-z-nami’); szkoda, aby te ‘zasoby’ przepadły. Być może ktoś skorzysta.

* *

Proces odchudzania jest procesem ZMIANY (nie tylko zewnętrznej). Każda zmiana – zanim nastąpi – musi pokonać bezwładność i ‘opór’ otaczającej ją rzeczywistości.

Opór ze strony rodziny (i znajomych), któremu musisz się przeciwstawić, to jeden z nieodłącznych elementów zmiany, która jest przed Tobą, wręcz PEWNIK. Jeśli uda Ci się tego uniknąć, będzie to graniczyło z cudem, więc po prostu przygotuj się na konfrontację i a priori wlicz ją w koszty przyszłego sukcesu.

Kiedy już schudniesz – wszystko pójdzie w zapomnienie i rodzina będzie z Ciebie dumna, podając Cię innym za przykład, zanim to jednak nastąpi – to właśnie nasi najbliżsi będą rzucać nam pod nogi największe kłody.

Dzieje się tak dlatego, że na swój sposób troszczą się o nas, nie mają jednak wystarczającej wiedzy, aby zrozumieć, co jest dla nas dobre, a co nie.

Podam przykład:
Leży na chodniku nieprzytomny człowiek. Gromadzi się tłum gapiów i niektórzy z nich zaczynają „pomagać”.. Co robią w pierwszym odruchu? Otóż… podkładają mu coś pod głowę. Do tej pory był tylko nieprzytomny, ale oddychał; teraz już nie może, bo uniesienie głowy sprawiło, że jego bezwładny język zablokował krtań. Nie mogąc się bronić – dusi się… a wszystko przez brak wiedzy kogoś, kto przecież chciał pomóc.

Kochani, nie pozwalajmy sobie pomagać w taki sposób; nie pozwalajmy, by nieumiejętnie niesiona pomoc bliskich – nas „zadusiła”.

W historii mojego odchudzania nie pamiętam ani jednej próby pozbycia się wagi, której nie towarzyszyłaby „troska” bliskich mi osób o to, jak wyglądam – że znikam w oczach, że zrobię sobie krzywdę, ze powinienem już przestać itd. Wiem, będę teraz niewdzięcznikiem, ALE (!) zwróć – po prostu – uwagę na to, jak ZAWSZE wyglądają ci, którzy stawiają przed nami dodatkowy talerz, namawiają nas do jedzenia i ubolewają nad tym, że „źle wyglądamy”. Czy oni WYGLĄDAJĄ dobrze?

Wiem, zwykle jest to matka, żona, mąż, ludzie, których naprawdę kochamy – i dlatego przeciwstawianie się jest zawsze tak trudne. Jednak… w tym leży fundament naszej odpowiedzialności, naszej troski o nas samych.

MUSISZ się im sprzeciwić

Asertywność będzie ci potrzebna jak nigdy dotąd.

ryh

Dodaj komentarz