Jeśli czcionka jest dla ciebie zbyt mała – przytrzymaj klawisz “Ctrl” i dopasuj powiększenie klawiszami „+” i „”. Aby przywrócić standardową czcionkę, użyj “Ctrl” i “0”.

* * *

Kontynuacja streszczenia książki ‘PRZESTAŃ KARMIĆ SWOJEGO RAKA. Krucjata pewnego lekarza’ /autor – DR JOHN KELLY/.

Rozdział 4 (kontynuacja)
Pacjenci Andrew, Sean i Michael

Andrew

Przypadek Andrew jest nietypowy, gdyż dowiedział się on o ‘Badaniach Chińskich’ 18 miesięcy wcześniej, zanim rozpoznano u niego raka. W wieku lat sześćdziesięciu Andrew przebył zawał serca. Kelly opowiedział mu o efektach badań Campbella z tego powodu, że dieta eliminująca z jadłospisu produkty zwierzęce, a więc zarówno białko jak i tłuszcz, sprawdza się też w profilaktyce i leczeniu choroby wieńcowej (brak produktów zwierzęcych = brak cholesterolu). Andrew zadeklarował, że będzie stosował dietę, aby uniknąć kolejnych epizodów ‘sercowych’.

18 miesięcy później odwiedził gabinet Kelly’ego, gdyż w swoim moczu zauważył krew i podejrzanie wyglądające fragmenty tkanki. Badanie ultrasonograficzne ujawniło miękką masę tkankową u podstawy pęcherza moczowego, więc Andrew został skierowany na urologię. Testy szpitalne potwierdziły istnienie rozległego guza nowotworowego, który jednakże nie wydawał się być złośliwy. Niespodziewanie – w badaniu histologicznym guz został zdiagnozowany jako rak płaskonabłonkowy (‘SCC – squamous cell carcinoma’). Tego typu rak należy do najbardziej agresywnych i niebezpiecznych nowotworów pęcherza moczowego; rokowania są złe, a standardowa procedura przewiduje jak najszybsze usunięcie guza, aby nie dopuścić do eskalacji i rozprzestrzeniania się choroby.

Diagnoza bardzo zdziwiła Kelly’ego. Andrew, jak sam twierdził, pozostawał na diecie Campbella – diecie, która powinna chronić go przez rozwojem zmian nowotworowych. Poważna rozmowa z pacjentem – ujawniła prawdę: Andrew przyznał się, że stosował dietę na zasadzie ‘romansu przerywanego’. Przez jakiś czas był na diecie, po czym – na jakiś czas – ją przerywał, potem znów do niej wracał, by znów – na jakiś czas – ją porzucić.

Kelly ponownie przeanalizował raport urologa. Przypadek Andrew był skrajnie nietypowy: nowotwór zachowywał się jakby nie był złośliwy. Urolog nie mógł niczym usprawiedliwić resekcji pęcherza moczowego, gdyż nie było dowodów, by nowotwór Andrew naciekał tkankę mięśniową pęcherza moczowego. Tymczasem literatura medyczna praktycznie nie odnotowała przypadków nieagresywnego przebiegu raka płaskonabłonkowego pęcherza moczowego. Dlaczego Andrew był wyjątkiem od reguły? Czym jego przypadek różnił się od pozostałych?

Istniało duże prawdopodobieństwo, że nawet jego ‘romans przerywany’ z dietą Campbella był wystarczający, by zastopować rozwój guza i powstrzymać jego przeobrażenie w postać złośliwą. Być może dieta uchroniła go przed usunięciem pęcherza moczowego, a nawet uratowała jego życie. Andrew częściowo doszedł do tego sam. Zachęcony przez Kelly’ego – ponownie poddał się reżimowi diety i już nie przerywał jej stosowania.

Od tamtego momentu do chwili druku książki Kelly’ego minęło sześć lat. Urolog monitoruje stan pęcherza moczowego Andrew co trzy miesiące. Co jakiś czas badania ujawniają małe obszary raka „in situ” (nieaktywne zmiany nowotworowe) i ogniska leukoplakii (obszary komórek w stadium przed-rakowym), jednak guz Andrew wciąż pozostaje w postaci nieaktywnej. Pozostając w zgodzie z wiedzą podręcznikową, urolog twierdzi, że najbardziej prawdopodobna jest zamiana raka w postać agresywną – mimo, że tak się nie dzieje od sześciu lat. Nie wiedząc nic o diecie Andrew, urolog zaczyna wierzyć, że ma do czynienia z przypadkiem wyjątkowym, który przeczy podręcznikowym prawom rozwoju nowotworów płaskonabłonkowych pęcherza moczowego.

Zdaniem Kelly’ego przypadek Andrew jest dowodem na uniwersalne właściwości ochronne diety wolnej od białka zwierzęcego.

Sean

Kelly nigdy nie poznał osobiście Seana, jednak jego przypadek wydał mu się tak intrygującym sukcesem, że postanowił udokumentować go w swojej książce.

Pewnego razu jego gabinet odwiedziła kobieta, która – przy okazji – opowiedziała mu historię swojego kolegi z pracy. Sean miał 28 lat, gdy w swoim kale zauważył krew. Zdiagnozowano u niego raka odbytu. Ten typ nowotworu rzadko rozwija się u osób tak młodych, lecz w rodzinie Seana rak miał bardzo bogatą historię. Wszystko wskazywało na to, że chorobę wykryto wcześnie i nie rozprzestrzeniła się ona na inne narządy, więc chirurgicznie usunięto niewielki odcinek jelita. Rokowania były pomyślne i po dwóch miesiącach Sean powrócił do pracy.

Rok później, na cztery tygodnie przed planowanym ślubem, Seana zaczął dręczyć dokuczliwy kaszel i zauważył ślady krwi w swojej plwocinie. Jego lekarz nie był nadmiernie zaniepokojony, lecz badania obrazowe ujawniły mnogie zmiany nowotworowe w obu płucach Seana. Biopsja potwierdziła, że były to zmiany wtórne; zmianą pierwotną był rak odbytu.

Sean był załamany. Odwołał swój ślub i poinformował kolegów i koleżanki z pracy, że zdaniem lekarzy pozostał mu mniej niż rok życia. Było to właśnie w dniu, w którym koleżanka Seana odwiedziła gabinet Kelly’ego. Nie oczekiwała od niego pomocy w sprawie Seana; po prostu była osobą dość empatyczną i bardzo wstrząsnął nią los jej kolegi.

Kelly wahał się przez chwilę, lecz zdecydował się opowiedzieć jej o ‘Badaniach Chińskich’. Jako że Sean nie był jego pacjentem, Kelly poprosił kobietę, aby – po prostu – kupiła jeden egzemplarz książki Campbella i podarowało go swojemu choremu koledze z pracy. Poprosił też, aby przekazała Seanowi, że może liczyć na pomoc Kelly’ego i w każdej chwili może skontaktować się z nim telefonicznie.

Sześć miesięcy później Kelly otrzymał od swojej pacjentki taką oto wiadomość tekstową:
Po prostu muszę coś Panu powiedzieć na temat mojego kolegi z rakiem w płucach. Ostatni skan płuc pokazał BRAK wzrostu guza! Jutro bierze ślub. Chemioterapia została przesunięta na dalszy termin. Lekarz jest pod wrażeniem. Dziękujemy Panu za ‘Badania Chińskie’.”

Minęło kilka miesięcy, gdy pacjentka Kelly’ego ponownie skontaktowała się z nim telefonicznie i zdała mu nieco obszerniejszy raport: Po przeczytaniu książki Campbella Sean zanurzył się… – wręcz ‘pogrążył się’ – w diecie bez pamięci. Poprawa jego stanu zdrowia zaskoczyła nie tylko jego samego i jego narzeczoną, ale też wszystkich jego lekarzy. Zmiany nowotworowe w płucach – zmniejszyły się, chociaż nie znikły całkowicie.

W kolejnych miesiącach pacjentka Kelly’ego informowała go o wszystkim, co działo się z Seanem. Mimo, że nie zaobserwowano wzrostu zmian nowotworowych w płucach, lekarze zalecili kolejną sesję chemioterapii – na wszelki wypadek. Efektem było dalsze zmniejszenie rozmiaru ognisk nowotworowych w płucach. Nie znikły one całkowicie, lecz – prócz nich – brak było jakichkolwiek innych symptomów choroby.

Lekarze byli pod tak dużym wrażeniem, że postanowili przedstawić przypadek Seana na jednej z medycznych konferencji. Kelly dokładnie śledził doniesienia z tej konferencji. Ku jego zaskoczeniu lekarze konsultujący Seana przedstawili jego przypadek jako… ‘kuriozum’, a jego powrót do zdrowia – jako przykład dziwacznych / osobliwych / niezrozumiałych rzeczy, jakie czasem przytrafiają im się podczas leczenia raka. Podczas prezentacji wspomniano mimochodem o diecie jaką stosował pacjent – diecie pozbawionej białka zwierzęcego – lecz żaden z profesjonalistów nie przejawił tym faktem najmniejszego zainteresowania.

To zdumiało Kelly’ego najbardziej i wymaga grubego podkreślenia:

Podczas prezentacji ‘przypadku-kuriozum’ – jedna jedyna cecha, która odróżniała ten przypadek od wszystkich innych – nie wzbudziła najmniejszego zainteresowania kadry profesjonalistów i nie wywołała nawet śladu dyskusji.

Wypadałoby odpowiedzieć na pytanie: skoro dieta pozbawiona białka zwierzęcego to tylko dieta i jako taka nie ma najmniejszego wpływu na leczenie, to dlaczego lekarze są do niej tak uprzedzeni? Przecież to TYLKO DIETA! Kpijcie z niej, bądźcie cyniczni, nie dostrzegajcie faktów, udawajcie, że ona nie działa, ale – na miłość boską (!) – zacznijcie się w końcu jej uważnie przyglądać; sprawdźcie co w niej tkwi, zacznijcie prowadzić jakiekolwiek badania… Przecież ani żadnemu lekarzowi, ani żadnemu pacjentowi – nie stanie się przez to nic złego!

Kelly’emu przyszło do głowy, że – czytając studium poszczególnych przypadków, a więc wyniki leczenia niektórych pacjentów – można przecież pomóc innym pacjentom w przechytrzeniu ich choroby. Temu właśnie ma służyć jego książka.

Michael

Wieku lat 30. Michael zaczął się uskarżać na bóle głowy i epizody rozmytego widzenia. Skan mózgu pokazał rozległy guz w płacie czołowym, a diagnoza wydana na podstawie biopsji brzmiała: skąpodrzewiakogwiaździak o niskim stopniu złośliwości (‘low-gade mixed oligoastrocytoma’). Tego typu nowotwory zwykle rosną wolno i nie dają przerzutów, więc często udaje się je w całości usunąć, jednak w przypadku Michaela leczenie chirurgiczne nie wchodziło w grę, gdyż guz infiltrował część mózgu odpowiedzialną za widzenie. Zdecydowano się odłożyć inwazyjne metody leczenia do czasu bardziej niepokojących objawów.

Trzy miesiące po diagnozie u Michaela pojawiły się napady padaczkowe – gwałtowne drgawki rąk i nóg przebiegające z utratą przytomności. Zwykle trwały przez kilka minut, jednak powodowały dezorientację i senność utrzymującą się prze godzinę lub dłużej.

Leki padaczkowe sprawdzały się przez jakiś czas, jednak ich dawka musiała być systematycznie zwiększana, by zachować skuteczność terapeutyczną. W końcu leki przestały skutkować i podjęto decyzję o operacji odciążającej (‘debulking surgery’) – usunąć tak dużo guza jak to możliwe bez uszkodzenia sąsiadującej tkanki mózgu. Zdecydowano się również na radioterapię. W efekcie skojarzonego leczenia (leki anty-epileptyczne + operacja + radioterapia) pozbyto się napadów padaczki typu grand-mal, trak bardzo przerażających Michaela i jego rodzinę. Niestety, po paru ataki powróciły, choć w formie znacznie łagodniejszej (petit-mal).

Nowy rodzaj ataku powodował, że świadomość Michaela ‘wyłączała się’ na około minuty i w tym czasie Michael nie wiedział gdzie jest i co się dzieje wokół niego. Nieprzewidywalność i zmienna częstość ataków sprawiły, że Michael nie mógł wieść normalnego życia i nie mógł być pozostawiony samemu sobie. W tym właśnie okresie choroby Michael w towarzystwie swojego ojca pojawił się w gabinecie Kelly’ego.

Na wieść o ‘Badaniach Chińskich’, diecie Campbella i sugestii, że Michael powinien się jej poddać – zarówno on jak i jego ojciec wybuchli szyderczym śmiechem. Sam pomysł, by zrezygnować ze steków, serów i pizzy – swoich ulubionych i podstawowych produktów spożywczych – wydał się Michael’owi niedorzeczny. W końcu – pozostając miesiącami w domu pod okiem rodziców – telewizor i jedzenie były jego jedyną rozrywką. Zanim pojawiła się jego choroba, Michael był dobrze zbudowanym barczystym kibicem piłki nożnej, z upodobaniem oddającym się wszystkim możliwym używkom, jakie tylko można było odnaleźć w okolicznych pubach – również używkom smakowym.

Mimo, iż propozycja stosowania diety pozbawionej mięsa i serów wydała się Michaelowi absurdalna – Kelly w końcu postawił na swoim. Zawarł z Michaelem i jego ojcem pakt: będą trzymać się diety jedynie przez miesiąc. Jeśli w ciągu tego okresu ataki padaczkowe nie ustaną – Michael powróci do swoich steków i pizzy.

Kelly liczył jedynie na zredukowanie ilości ataków, co dałoby mu kartę przetargową podczas kolejnej wizyty i nowych pertraktacji dotyczących diety. Stało się jednak inaczej: Od samego początku stosowania diety ilość ataków zaczęła się zmniejszać, a po trzecim tygodniu – ataki znikły zupełnie. Sam Kelly nie spodziewał się tak wyraźnej poprawy.

Szczęśliwie – neurochirurg Michaela nie miał nic przeciwko jego nowej diecie, choć – jego zdaniem – dieta nie mogła odegrać żadnej roli w poprawie zdrowia. Sądził, że przyczyną poprawy były lekarstwa (które wcześniej nie pomagały), zresztą – jak przekonywał neurochirurg – w przebiegu guzów mózgu nie jest niczym niezwykłym, że ataki raz są, a raz ich nie ma. To podkopało wiarę Michaela fakt, iż sukces zawdzięcza diecie, lecz Kelly przypomniał mu o zawartym pakcie i argumentował, że – skoro nastąpiła poprawa – nie ma sensu rezygnować ani z leków, ani z diety.

Przez kolejne dwa lata Michael nie doświadczył ataków padaczkowych, a raporty od neurochirurga potwierdzały satysfakcjonujący stan jego zdrowia. W tym czasie Kelly widywał Michaela coraz rzadziej, lecz dowiedział się od jego ojca, że Michael regularnie ćwiczy i odzyskuje dawną sprawność fizyczną, jednocześnie pozostając wiernym diecie. Po prostu – powracał do normalnego życia.

Kilka miesięcy później… wszystko runęło; zdarzenia toczyły się bardzo szybko. Kolejne sprawozdanie ojca Michaela nie było optymistyczne: jego syn powrócił do dawnej komitywy z kolegami – kibicami. Bywał na wszystkich meczach, a po ich zakończeniu spędzał wieczory w pubach, oddając się wszystkim dawnym słabościom: dużej ilości alkoholu i dużym rozmiarom steków i pizz. Michael oznajmił rodzinie, że – kiedy jest poza domem – będzie jadł co mu się podoba, odwiedziwszy zaś Kelly’ego zakomunikował, że życie jest zbyt ciężkie, aby cierpieć z powodu takich poświęceń, jakim była dla niego dieta.

W ciągu kilku tygodni powróciły napady bólu głowy i ataki padaczki. Kolejny skan mózgu pokazał powiększenie się guza. Przeprowadzono kolejną operację odciążającą, a wynik biopsji był niepokojący: guz transformował w złośliwy glejak anaplastyczny (‘aggressive anaplastic glioblastoma’). Pooperacyjna chemio- i radioterapia nie dały rezultatu i stan zdrowia pogarszał się gwałtownie. Pojawiły się zmiany osobowości, lewostronny niedowład połowiczy, zanik widzenia w jednym oku. Michael utracił świadomość i kilka dni po operacji zmarł.

/Tłumaczenie i opracowanie – Ryszard Dziewulski/

Przejdź do kolejnego rozdziału: 5-7 Rewolucja myślenia