Jeśli czcionka jest dla ciebie zbyt mała – przytrzymaj klawisz “Ctrl” i dopasuj powiększenie klawiszami „+” i „”. Aby przywrócić standardową czcionkę, użyj “Ctrl” i “0”.

* * *

Kontynuacja streszczenia książki ‘PRZESTAŃ KARMIĆ SWOJEGO RAKA. Krucjata pewnego lekarza’ /autor – DR JOHN KELLY/.

EPILOG

Rak jest powszechną, nieustępliwą i okrutną chorobą; nie wygramy z nim wojny – jednym szybkim posunięciem. Kelly jest przekonany, że on sam w wojnie tej pełni jedynie rolę posłańca, a publikacja jego książki, wolna od komercyjnych kalkulacji, jest cząstką czegoś większego – przyczynia się do upowszechniania wiedzy dotyczącej nowej metody walki z rakiem. Jej sukces zależy od nas wszystkich – leży w naszej fundamentalnej zmianie sposobu myślenia o białku zwierzęcym. Właśnie to, jest najgłębszym przesłaniem książki ‘Przestań karmić swojego raka’.

Kelly przyznaje, że – pisząc książkę – lekko pominął ekonomiczne konsekwencje powszechnej zmiany nastawienia do tego, czym jest bezpieczna dieta. Nieuniknione jest to, że tego typu zmiany kulturowe – muszą mieć i będą miały wpływ na przemysł spożywczy, zapewne nawet większy niż na produkcję farmaceutyczną.

Colin T. Campbell mówi otwarcie, że największy sprzeciw, jaki napotkały jego dietetyczne idee – pochodził od tzw. ‘Wielkiego Biznesu’. Oskarża on przemysł spożywczy o to, że opłaca własnych, tzw. ‘ekspertów’ by dostarczali wątpliwych statystyk, a nawet o to, że dopuszcza się infiltrowania powoływanych przez agencje rządowe komitetów naukowych – z misją doskonalenia amerykańskiej diety w celu zredukowania kosztów opieki zdrowotnej.

Szpiegostwo i lobbing to nie wszystko. Campbell zdradza, że podczas pracy jednego z takich rządowych komitetów badawczych, pewien „Człowiek Firmy” wyjawił, że bezpieczeństwo interesów ekonomicznych korporacji żywieniowych bywa zapewniane poprzez… blokowanie finansowania badań dla naukowców zaangażowanych w projekty uważane za sprzeczne z interesami przemysłu spożywczego.

Można postawić pytanie:
„Jakich dalszych przełomowych (kluczowych) badań wciąż nam brakuje?”

Przede wszystkim musimy przeprowadzić ujednoliconą laboratoryjną analizę poszczególnych rodzajów białka zwierzęcego. Już dzisiaj wydaje się prawie pewne, że niekorzystna jest dla nas konsumpcja mięsa przetworzonego (czerwonego). Co jednak z białkiem kurczaka (czy ptactwa w ogóle)? Co z mięsem ryb? Wiele badań wskazuje na to, że białko ryb nie wpływa na wzrost komórek nowotworowych, jednak – dopóki tego gruntownie nie zbadamy – nie możemy mieć takiej pewności.

Tzw. ‘Wielki Biznes’ może czerpać rozległe korzyści, promując tego typu badania, a nawet stając się ich liderem. Na krótszą metę, z pewnością, nie będzie to dochodowe, ale w dłuższej perspektywie musi przynieść benefity. Jak mówi stare porzekadło, ‘zmiany zachodzą, czy się to komuś podoba czy nie’, więc dużo korzystniej jest im przewodzić, niż chować głowę w piasek.

Istnieje możliwość, że dogłębne badania nad związkiem białka zwierzęcego z naszym zdrowiem wpłyną na przemysł spożywczy w dużo mniejszym stopniu, niż sądzimy. Do podobnej ‘rewolucji’ doszło przecież w połowie XX wieku, kiedy to przemysł mleczarki stanął w obliczu okrutnej prawdy: cholesterol zawarty w mleku, serze, śmietanie i maśle – ponad wszelką wątpliwość – jest głównym sprawcą choroby wieńcowej.

Początkowo producenci żywności próbowali zignorować naukowe doniesienia, jednak – kiedy stało się to niemożliwe – dość szybko na półkach supermarketów pojawiły się produkty, bez- lub nisko-cholesterolowe. Jednocześnie przemysł farmaceutyczny zasypał apteki tanimi medykamentami obniżającymi poziom cholesterolu we krwi. Początkowy cynizm żywieniowców i farmaceutów – szybko zamienił się w uroczyste samouwielbienie. W efekcie wszyscy zyskali, gdyż społeczeństwa wielu krajów odnotowały spadek zachorowalności na choroby wieńcowe.

Świat się zmienia, a dostęp do Internetu sprawia, że obieg informacji jest szybszy. Jest to korzystne dla społeczeństwa, gdyż nowe idee nie tylko szybciej dojrzewają, ale też szybciej się rozpowszechniają, wcześniej są testowane i adaptowane, a ostatecznie – szybciej zmieniają zastane ‘status quo’. Weganizm – będący jeszcze w latach 60-tych ruchem ‘undergroundowym’ – powoli zaczyna opanowywać media głównego nurtu, stając się akceptowaną receptą na poprawę jakości i długości życia.

Ten zbieg czynników – obawa przemysłu żywieniowego o profity biznesowe, transparentność mediów publicznych i potrzeba holistycznego podejścia do zdrowia – stwarza dobry grunt dla adaptacji idei zawartych w ‘Badaniach Chińskich’.

Kelly jest realistą. Sądzi, że ostateczny impuls zmian nie będzie pochodził ani od Wielkiego Biznesu ani od zbuntowanych mediów. Rewolucja rozpocznie się od tych, którzy mają najwięcej do zyskania – tych, którzy zaadaptują dietę wolną od białka zwierzęcego i doświadczą natychmiastowych benefitów.

Dieta Campbella nie jest „dietą cud”. Jeśli choroba zniszczyła witalne organy pacjenta – niezbędne są inne środki zaradcze. Jednak dla wszystkich pozostałych cierpiących na raka – dieta wolna od białka zwierzęcego jest swoistym błogosławieństwem: mogą odczuć poprawę stanu zdrowia w ciągu kilku tygodni. To właśnie w nich Kelly pokłada swoją największą nadzieję; to w nich widzi ostatecznych „change-makerów”. Ich niecodzienne, rewolucyjne doświadczenia życiowe – w końcu – zostaną zauważone przez naukę, a wiedza powszechna spojrzy innym okiem na „klątwę raka”.

Wszyscy jesteśmy wielkimi dłużnikami profesora Colina Campbella. Prędzej lub później efekty jego prac – niczym dżin uwolniony z butelki – wstrząsną światem nauki. Zadaniem Kelly’ego i wszystkich stosujących dietę – jest dzielenie się wiedzą o istnieniu tej formy terapii nowotworowej.

Każdy, kto nie waha się mówić o diecie Campbella bierze udział w swoistej rewolucji – przyczyniając się do ratowania życia wielu ludzi.

W ostatnich słowach epilogu Kelly podkreśla, że jego książka skierowana jest nie tylko do pacjentów cierpiących na raka, którym przynieść ma nadzieję, ale też do wszystkich profesjonalistów branży medycznej. Kelly apeluje do nich, by zjednoczyli się, sumując swoje wysiłki i zasoby (instytucjonalne, finansowe i kadrowe) – w celu przyspieszenia badań nad białkiem zwierzęcym. Wszystkim nam potrzebny jest dowód, który – ponad wszelką naukową wątpliwość – ujawni zależność pomiędzy konsumpcją białka zwierzęcego a wzrostem komórek nowotworowych.

* * *

Mam nadzieję, że historie poprawy stanu zdrowia, opowiadane przez pacjentów pozostających na diecie wolnej od białka zwierzęcego – będą inspiracją dla istotnych badań naukowych i instytucjonalnych zmian, które właśnie zachodzą.

Narzędzie do walki z jedną z największych plag ludzkości – jest w Waszych rękach”.

/Dr John Kelly/

KONIEC

/Tłumaczenie i opracowanie: Ryszard Dziewulski; ryhenka.com/